Strona główna » Wiedza » Aktualności » Zapłacimy Unii za śmieci

Zapłacimy Unii za śmieci

01.06.18

Do 2020 r. Polska nie uzyska 50 proc. poziomu recyklingu papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła - apeluje NIK. W wielu gminach poziom odzysku zamiast rosnąć, zmalał. Za niezrealizowanie unijnych poziomów grożą wysokie kary.

articleImage: Zapłacimy Unii za śmieci Źródło: www.nik.gov.pl

Roczne sprawozdania z gospodarowania odpadami komunalnymi nie są rzetelne. Gminy nie weryfikują danych otrzymywanych od firm, a także nie uwzględniają w statystykach danych ze skupów „surowców wtórnych”. Wiele gmin nie ustaliła  wszystkich właścicieli nieruchomości zobowiązanych do płacenia za „wywóz śmieci”; a także zbyt łagodnie podchodzi od tych, którzy zalegają z opłatami. Ponadto wprowadzenie selektywnej zbiórki śmieci nie zlikwidowało dzikich wysypisk. To najważniejsze ustalenia Najwyższej Izby Kontroli przeprowadzonej w latach 2016 -2017 w 22 gminach (10 miejsko – wiejskich  oraz po sześciu miejskich i wiejskich). NIK zwraca uwagę, że w 2016 roku w 14 z 22 gmin osiągnięto niższy poziom recyklingu niż w 2015 r.. Dlatego wedlug NIK, istnieje zagrożenie niezrealizowania przez Polskę wyznaczonych przez Unię Europejską celów recyklingowych, które w 2020 r. mają osiągnąć poziom 50 proc. A to może się wiązać z nałożeniem wysokich kar, do 300 tys. euro dziennie.

Niepełne dane

Kontrola NIK wykazała, że żadna z kontrolowanych gminy, na terenie których działały punkty skupu „surowców wtórnych” w statystykach nie uwzględniała zebranych w nich odpadów. Tymczasem włączenie tych danych poprawiłoby wskaźniki. W Zielonej Górze dzięki temu poziom odzysku skoczył o 25 proc.  Takie wnioski płyną też z badania ankietowego przeprowadzonego przez NIK. W 146 gminach, w których działają skupy, rzeczywisty poziom odzyskiwania odpadów jest wyższy od podawanego oficjalnie. NIK ankietował 1980 gmin i 26 związków międzygminnych.

LEX Prawo Ochrony Środowiska >>

Ponadto NIK wykrył błędy w połowie sprawozdań gospodarowania odpadami komunalnymi składanych raz do roku, do 31 marszałkowi województwa i wojewódzkiemu inspektorowi ochrony środowiska. Przyczyniła niestaranność na etapie weryfikacji danych zebranych od firm odbierających odpady bądź zupełny brak  weryfikacji dokumentów. W  Wołominie w sprawozdaniach przedsiębiorcy zawyżano bądź zaniżano masę poszczególnych odpadów. Nie wykazano ponad 4 ton zmieszanych odpadów opakowaniowych a zawyżono o ponad 175 ton masę odpadów ulegających biodegradacji, nie wykazano przeterminowanych leków, zużytych baterii i akumulatorów.  Takie niezweryfikowane dane znalazły się w rocznym sprawozdaniu wójta. Samorządy jednak podkreślają, że póki nie będzie elektronicznej bazy odpadów, weryfikacja danych będzie trudna. Tymczasem baza danych o odpadach (BDO) ma zostać utworzona dopiero 1 stycznia 2019 r., a dopiero rok później wprowadzony zostanie obowiązek prowadzenia elektronicznej ewidencji za jej pośrednictwem. Rząd dopiero pracuje nad nowelizacją ustawy o gospodarce odpadami w tej sprawi.

Niedopilnowani mieszkańcy

Połowa skontrolowanych gminy ma kłopot z określeniem właściwej liczby osób zobowiązanych do płacenia za wywóz śmieci. Deklaracji nie złożyło 234 właścicieli nieruchomości (4,4 proc. badanych). Dlaczego? W wielu gminach weryfikację obowiązku złożenia deklaracji opierano wyłącznie na danych z rejestru meldunkowego oraz dostępnych ewidencjach nieruchomości i ludności. Nie sprawdzono, czy nieruchomość jest faktycznie zamieszkana i czy wytwarzane są tam odpady. NIK wskazuje, że celowe jest skorzystanie z kontroli straży miejskich czy pracowników gminnych odpowiedzialnych za gospodarkę odpadami. Istotna jest też współpraca  z firmami, które odbierają odpady.

Kontrolerzy zwrócili też uwagę na wysokie zaległości z tytułu opłat. W 22 gminach objętych kontrolą na koniec I półrocza 2017 r. kwota ta wyniosła ponad 49 mln zł. Najwyższe zaległości mają duże miasta, Wrocław (21 mln zł) i Warszawa (12 mln zł). Jakkolwiek we Wrocławiu, dzięki skutecznym działaniom windykacyjnym, zaległości stale się zmniejszają, to np. w Warszawie problemem jest skuteczność takich działań.

Dzikie wysypiska

NIK zwraca uwagę, że dzikie wysypiska nie zniknęły wraz z wprowadzeniem nowego systemu gospodarowania odpadami -  w 2016 r. nowelizacją ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach*. Istniały w blisko 60 proc. skontrolowanych przez Najwyższą Izbę Kontroli gmin. W sumie przez 2,5 roku na terenie 22 gmin wykryto ich blisko 5,7 tys. Z tym, że prawie wszystkie zlikwidowano (5 633) zlikwidowano. Wywieziono z nich ponad 15 i pół tysiąca ton odpadów. Kosztowało to gminy ponad 5 i pół mln zł. Najwięcej „dzikich wysypisk” wykryto w Krakowie (3 056) i Warszawie (1 530 ). Dlaczego wysypiska wciąż powstają? NIK wskazał cztery przyczyny: brak właściwej kontroli, nie objęcie wszystkich mieszkańców opłatami za śmieci, brak możliwości oddania do gminnego punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych niektórych  śmieci zwłaszcza tzw. „gabarytów”, zużytych opon, farb i lakierów.
 

Czy propozycje przedstawione we wtorek przez Henryka Kowalczyka poradzą sobie z problemem płonących dzikich składowisk? Czy może wywołają inne?
Przed analizą propozycji Ministerstwa Środowiska należy wyjaśnić pewną nieścisłość, która bardzo często pojawia się w mediach. Zdecydowana większość pożarów, o których informują, nie dotyczyła składowisk odpadów, a więc miejsc w których składowane są odpady. Składowanie stanowi jeden z procesów unieszkodliwiania odpadów, znajdującego się na samym końcu hierarchii postępowania  z odpadami. Proces ten podlega dość rygorystycznym restrykcjom, zwłaszcza w zakresie frakcji odpadów, które mogą podlegać składowaniu. Pożary, o których mówi się w mediach, dotyczą głównie innych instalacji, w których magazynowane są odpady - gromadzone są czasowo celem poddania ich dalszym procom. Tego typu magazynowanie nigdy nie jest celem samym w sobie, lecz jedynie fazą pośrednią mogącą trwać obecnie do 3 lat.
Tutaj możesz przeczytać więcej o pożarach składowisk

Wróćmy jednak do planów resortu. Wprowadzenie gwarancji finansowych w formie kaucji dla podmiotów prowadzących gospodarowanie odpadami to dobry pomysł?
Ten pomysł pojawia się w dyskusji od dość dawna. Ma zagwarantować środki w sytuacji, w której podmiot zajmujący się gospodarką odpadami nagle znika pozostawiając po sobie tony odpadów. Należy  jednakże pamiętać,iż regulacje w tym zakresie dotkną wszystkich uczestników rynku, w tym firmy działające zgodnie z prawem. Może to wpłynąć na koszty ich funkcjonowania, a w konsekwencji na obciążenia mieszkańców uiszczających opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

LEX Prawo Ochrony Środowiska >>

Ograniczyć pożary, a przede wszystkim pomóc w ustaleniu jego przyczyn ma obowiązkowy monitoring. Czy każde składowisko powinno być nim objęte?
W tym zakresie ważne są szczegółowe rozwiązania techniczne. Obowiązek musi być proporcjonalny do skali prowadzonej działalności. W inny sposób należy  do niego podejść w  przypadku  dużych  i małych instalacji.

Jak Pan ocenia wprowadzenie szczegółowych wymagań  dla  magazynowania odpadów,  w szczególności wskazywanie w decyzjach administracyjnych ich dopuszczalnej  masy.

Tu też ważne jest wskazanie szczegółowych wytycznych, którymi  powinny  kierować się organy wydające decyzje. Ich rozstrzygnięcia nie mogą być oparte wyłącznie na uznaniu administracyjnym. Należy pamiętać, iż tego typu ograniczenia stanowią ingerencję w swobodę działalności gospodarczej w związku z czym muszą spełniać standardy konstytucyjne tego typu działań legislacyjnych. Oczywiście ingerencja ta uzasadniona jest względami środowiskowymi, ale musi być proporcjonalna do zakładanych celów.

Sprawdzi się ograniczenie dopuszczalnego okresu magazynowania odpadów z 3 lat do jednego roku? Co się stanie po roku z surowcami na które nie ma popytu?
Zmiana w tym zakresie wymaga ogromnej ostrożności i pogłębionych analiz. W sytuacji  braku  popytu na surowce wtórne zakaz magazynowania powyżej roku nie rozwiąże problemu, a wręcz przeciwnie - spotęguje go. Co bowiem mają  zrobić firmy, które zgromadziły odpady surowcowe, na które w danym  momencie nie ma popytu. Sytuacja może być podobna jak w przypadku zakazu  składowania frakcji energetycznej, z która obecnie w wielu miejscach  Polski nie ma co zrobić

Za niegodne z prawem zbieranie, magazynowanie i przetwarzanie odpadów mają grozić bardziej dotkliwe kary administracyjne. Czy zdyscyplinują „recydywistów” – podmioty, u których wielokrotnie wybuchały pożary.
Należy  pamiętać, iż ogólne kryteria w tym zakresie znajdują się od roku w  Dziale  IVA  Kodeksu postępowania administracyjnego*. Być może warto w pierwszej kolejności zastanowić się czy nie są to kryteria wystarczające.

Minister Kowalczyk rozważenie odebrania starostom uprawnień  do  wydawania decyzji na  zbieranie, magazynowanie i przetwarzanie odpadów oraz wzmocnienie uprawnień kontrolnych Inspekcji Ochrony Środowiska. Czy to może coś zmienić bez dodatkowych pieniędzy?

Pytanie, kto miałby uzyskać kompetencje w sprawie uprawnień? Marszałkowie województw? Regionalne dyrekcje ochrony środowiska? Ministerstwo Środowiska? Należy też pamiętać, by ewentualne zmiany w tym  powiązać z odpowiednimi środkami finansowymi na ich przeprowadzenie. Co do wzmocnienia WIOŚ, to ten postulat jest powtarzany od lat. Padały też propozycje utworzenia tzw. policji środowiskowej. W tym zakresie jednak nie wystarczą zmiany proceduralne. Tu istotny jest zastrzyk środków finansowych pozwalających m.in. na nowe etaty. Ważna jest także zmiana priorytetów działania. WIOŚ zamiast kontrolować gminy i weryfikować uchwały rad - które przeszły już przez nadzór prawny - powinien skoncentrować się na kontroli przedsiębiorców.


Ustawa o odpadach. Komentarz >>


Problem w ty, że wiele gminy w ogóle nie dostrzegają problemu „dzikich wysypisk” lub wprost mówi, że go nie ma.  Stwierdziło tak aż 55 proc. ankietowanych samorządów. 38 proc, gmin, które widzą problem uważa, że ludzie porzucają odpady m. in. z przyzwyczajenia, lenistwa, braku odpowiedzialności za tereny wspólne, a  Z drugiej strony NIK przyznaje, że walka z osobami, które przywożą w odpady na dzikie wysypisk jest trudna, choć wskazuje dobre przykłady. Mieszkańcy Krakowa mogą skorzystać z aplikacji „Kiedy wywóz” i zgłosić miejsce „dzikiego wysypiska”, a  Bydgoszczy za pośrednictwem strony czystabydgoszcz.pl Oprócz tego Kraków urządził tzw. gniazda z pojemnikami na papier, szkło, metal i tworzywa sztuczne. Z kolei Nakło – uruchomiło minipunkty do których właściciele domów wielorodzinnych mogli dostarczać odpady selektywne w jednym worku.

----------------------------------------------------------------------------------------------
* Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu.

 

Jolanta Ojczyk 01.06.18
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
Polecamy:
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE