Podczas zakończonego w grudniu u.br. szczytu klimatycznego ONZ, blisko 200 państw konwencji klimatycznej przyjęło porozumienie, które ma zatrzymać globalne ocieplenie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza. Aby osiągnąć ten długoterminowy cel, strony będą dążyć do szczytu emisji gazów cieplarnianych tak szybko, jak to możliwe, a potem, w II połowie wieku, kraje mają dążyć do zrównoważenia emisji gazów cieplarnianych z ich pochłanianiem (m.in. przez lasy).

Kierownictwo resortu środowiska podkreśla, że zapis o pochłaniania dwutlenku węgla przez zasoby przyrodnicze znalazł się dzięki polskim staraniom. To są jednak ustalenia ONZ, a UE mówiła dotąd jedynie o redukcji emisji CO2 jako o sposobie na walkę ze zmianami klimatycznymi. Tymczasem uwzględnianie przez Unię pochłaniania przez lasy w redukcji emisji mogłoby pomóc Polsce w spełnianiu wyśrubowanych unijnych celów. Wymagałoby to jednak zmian w unijnym prawie m.in. - według resortu środowiska - w dyrektywie o handlu emisjami w UE (ETS).

Były wiceminister środowiska i pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Marcin Korolec ocenił w rozmowie z PAP, że propozycja uwzględnienia pochłaniania przez lasy w redukcji emisji ma większą szansę na realizację w sektorach spoza ETS (non ETS), czyli w obszarze rolnictwa, budownictwa, transportu, gospodarki odpadowej, a nie w przemyśle.

"W niedługim czasie KE powinna zaprezentować projekt podziału zobowiązań klimatycznych po 2020 roku między kraje UE w ramach non ETS. W tym sensie lasy jako jeden z instrumentów zmagazynowania CO2 powinien być włączony do rozliczania emisji" - powiedział.

Korolec przypomniał, że do 2020 roku Polska w obszarze non ETS może zwiększać emisje, natomiast nie wiadomo jak to będzie wyglądało po roku 2020. Zwrócił jednak uwagę, że prędzej można się spodziewać ich ograniczenia niż ich dalszego zwiększania. "Jedną trzecią powierzchni kraju zajmują lasy, dlatego włączenie do prawa UE możliwości pochłaniania CO2 przez te zasoby byłoby dla nas korzystne" - zaznaczył.

Były wiceszef resortu środowiska zwrócił jednak uwagę, że włączenie lasów do systemu ETS, przez to ograniczenie negatywnych skutków pakietu klimatyczno-energetycznego dla przemysłu, może być trudne.

"Teoretycznie jest to możliwe, bo dyskusja na temat reformy ETS się nie skończyła, ale będzie to ciężkie wyzwanie negocjacyjne. Dodatkowej dyskusji i negocjacji wymaga m.in. ta część systemu ETS, która dotyczy raportowania emisji. Reformując ten system można byłoby się pokusić o wprowadzenie rozwiązań uwzgledniających pochłanianie przez lasy" - ocenił.

Korolec dodał, że Unia promuje drogie i niesprawdzone technologie wychwytu dwutlenku węgla jakim jest CCS (wychwyt i geologiczne składowanie CO2). "Dlaczego nie skorzystać z naturalnego CCS jakim jest las. Unia powinna też zacząć wspierać technologie CCU, w których wychwycony dwutlenek węgla wykorzystywany jest np. do produkcji paliwa syntetycznego" - zwrócił uwagę.

Także Robert Zajdler z Instytutu Sobieskiego wskazał w rozmowie z PAP, że wpisanie pochłaniania lasów do prawa europejskiego dot. ETS może być trudne m.in. z powodu dążeń UE do podnoszenia cen uprawnień.

"Cena uprawnień jest obecnie dość niska i wynosi 7-8 euro na tonę CO2. Unia natomiast dąży do tego, żeby ona wzrosła do blisko 30 euro, co na razie się nie udaje. Jeżeli wprowadzilibyśmy mechanizm kompensacyjny w postaci pochłaniania przez lasy, cena za uprawnienie byłaby jeszcze niższa. Oznaczałoby to jeszcze mniej bodźców do redukcji emisji z przemysłowego spalania" - wskazał.

Zajdler ocenił, że sam mechanizm pochłaniania CO2 przez las jest ciekawy, lecz jego skala rynkowa może być niewielka.

Dowiedz się więcej z książki
Prawo ochrony środowiska
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

"Ten pomysł mieści się w ramach ustaleń szczytu paryskiego, by w ramach państwa tworzyć własne mechanizmy redukcji CO2. Las jest naturalnym sposobem dokonywania takich redukcji, ale z tego co mówiły mi osoby, które zajmują się tym od strony inżynieryjno-biologicznej, tak naprawdę ograniczenie emisji z tego tytułu może być bardzo niewielkie. Mechanizm jest ciekawy, ale oddziaływanie na ograniczenie emisji CO2 będzie dość marginalne. Przeniesienie takiego rozwiązania na szczebel unijny byłoby dla nas korzystne, choć UE może podważać nasze wyliczenia, a zaoszczędzona liczba uprawnień może być dość niewielka" - powiedział.

Lasy Państwowe przekonują, że odpowiednia gospodarka leśna (m.in. sadzenie konkretnych gatunków drzew, urządzenie lasu) w ciągu 10 lat pozwoliłaby zakumulować 40 mln ton CO2 w polskich lasach.

Polska jest w europejskiej czołówce jeśli chodzi o powierzchnię lasów. Zajmują one ok. jednej trzeciej powierzchni kraju, rosną na ponad 9 mln ha. Zdecydowaną większością lasów, bo ponad 7 mln ha gospodarują Lasy Państwowe. (PAP)