Czy można nałożyć karę za wycięcie drzew bez zezwolenia, jeśli Policja nie wszczęła postępowania o ukaranie sprawców?

Z terenu wspólnoty mieszkaniowej dwóch jej współwłaścicieli dokonało wycięcia drzew bez zezwolenia. Do organu gminy wpłynęła skarga mieszkańców tej wspólnoty o zaistniałym zdarzeniu.

articleImage: Czy można nałożyć karę za wycięcie drzew bez zezwolenia, jeśli Policja nie wszczęła postępowania o ukaranie sprawców? fot. Thinkstock

 Jednocześnie poinformowano Policję o ukaranie sprawcy wycinki. Policja w toku postępowania poinformowała Urząd Gminy, że ustaliła sprawców tej wycinki, jednakże nie wszczęła postępowania o ich ukaranie.

Jak w tym przypadku powinien postąpić Urząd Gminy, czy ma naliczyć karę administracyjną dla wspólnoty, skoro sprawcy nie zostali ukarani przez Policję?

Jeżeli Policja umorzyłaby sprawę, czy nikt nie poniósłby konsekwencji za samowolną wycinkę?

Jak powinien postąpić w tej sytuacji wójt gminy?


Odpowiedź

Nie znamy treści postanowienia w sprawie stąd trudno odnieść się do zagadnienia. Nie wiem bowiem, czy postępowanie umorzono, czy też z jego treści wynika tylko, że odstąpiono od ukarania sprawców usunięcia drzew. Jeśli tylko odstąpiono od ukarania sprawców, to zawiadamiający (wspólnota) powinien zaskarżyć postanowienie w części odmowy ukarania sprawców i przekazania sprawy do sądu grodzkiego. Procedura karna dopuszcza możliwość zażalenia samego uzasadnienia. Jeśli natomiast umorzono dochodzenie, to należy je w całości zaskarżyć. Konsekwencją usunięcia drzew bez zezwolenia jest obligatoryjne nałożenie kary administracyjnej. Jeśli dochodzenie zostało umorzone, a nie będzie zaskarżone, to uprawomocni się i będzie taka sytuacja, jakby sprawcy w ogóle nie byli ustaleni i za nielegalne usunięcie drzew karę zapłaci Wspólnota.

Umorzenie dochodzenia, podobnie jak postanowienie o odstąpieniu od ukarania, powinno być uchylone, albowiem sprawcy powinni zostać ukarani. Co więcej, sąd grodzki mógłby zobowiązać sprawców - na wniosek pokrzywdzonego (Wspólnoty) - do zapłaty odszkodowania np. w wysokości kary administracyjnej, która byłaby nałożona na właściciela albo chociaż sąd zobowiązałby sprawców do dokonania nasadzeń zastępczych. Należy zauważyć, że postępowanie mogło również zostać umorzone, gdyż nie dowiedziono, że wskazane osoby usunęły drzewa. W takiej sytuacji odpowiedzialność za nielegalną wycinkę poniesie Wspólnota.

Zgodnie z art. 84 ust. 1 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2009 r. Nr 151, poz. 1220) - dalej u.o.p. posiadacz nieruchomości ponosi opłaty za usuwanie drzew i krzewów, które nalicza i pobiera organ wydający zezwolenie (art. 84 ust. 2 u.o.p). Natomiast zasady nakładania kar za usuwanie drzew reguluje art. 88 u.o.p.

Kwestia oceny, kto ponosi opłaty za usuwanie drzew, w jaki sposób są one pobierane jest oczywista. Stanowi bowiem o tym wprost art. 84 u.o.p. Bardziej skomplikowana jest kwestia odpowiedzialności osoby odpowiedzialnej za usunięcie drzewa bez zezwolenia, która nie jest właścicielem nieruchomości, z której usunięto drzewa. W przypadku ustalenia sprawcy właściciel jest zwolniony z odpowiedzialności i wójt mu kary nie wymierzy, gdyż sprawa ukarania sprawcy zajmie się sąd grodzki. Zachowuje aktualność wyrok NSA z 2 lutego 2000 r. - SA/Rz 2248/99, z którego wynika, że tylko osoba upoważniona do uzyskania zezwolenia może być podmiotem tego deliktu, nie może za niego odpowiadać żadna osoba trzecia. Jeśli sprawca nie tylko wyciął drzewo (za to grozi kara grzywny) ale również przywłaszczył drewno, to zależności od jego wartości będą miały zastosowanie albo k.w. (gdy drewno jest warte do 250 zł) lub k.k. W myśl art. 119 § 1 k.w., kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 250 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Jeśli drewno jest warte więcej niż 250 zł, zastosowanie znajdą przepisy kodeksu karnego (np. art. 278 § 1 k.k. przewidujące karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. W przypadku przewinienia mniejszej wagi sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Reasumując: Jeśli sprawcy są ustaleni przez policję to wspólnota nie powinna zostać ukarana administracyjną kara pieniężną za usunięcie bez zezwolenia drzew lub krzewów. Należy domagać się ich ukarania. Nawet prawomocne umorzenie dochodzenia, np. ze względu brak dostatecznych dowodów popełnienia przestępstwa, nie wyklucza podjęcia postępowania na nowo. Może się bowiem okazać, że są nowe dowody, które w sposób jednoznaczny wskazują, że pierwszy raz wskazani sprawcy wykroczenia, faktycznie usunęli drzewa. Gdyby procedura karna zawiodła, karę administracyjną zapłaci Wspólnota, zgodnie z wyrokiem WSA w Warszawie, który stanowi, że jeżeli w trakcie postępowanie karnego sprawca wycięcia drzew bez zezwolenia nie zostanie ustalony, karę płaci władający nieruchomością - stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie Nie ma znaczenia, że spółdzielnia, wspólnota, właściciel nie jest w stanie ustalić, kto wyciął drzewa, nie jest istotne czy teren jest ogrodzony czy też nie. Sprawca nie zostanie ukarany administracyjną kara pieniężną, bo taką karę można wymierzyć tylko właścicielowi nieruchomości (sygn. IV SA 193/03).

Zobacz wszystkie materiały pochodzące z:
Skomentowano 2 razy
Zapisz się na bezpłatny Newsletter Prawa Ochrony Środowiska

Inne artykuły o zbliżonej tematyce

Nie znaleziono żadnych artykułów.
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

  • Eko Tom IP: 80.55.* 06-08-2012
    Przejrzałem ostatnio sporo treści na temat wycinki drzew w necie i widzę, że temat ten budzi ciągle mnóstwo emocji ze względu na wysokość oraz co rzadko w Polsce nieuchronność kary. A co do kar, to ich wielkość można sprawdzić np. na tym kalkulatorze: http://www.eko-consulting.pl/kalkulator.html

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • kasia nowa IP: *.*.* 04-02-2010
    tak, nie potrafimy uczyć się na błędach. Kolejna dyskusja publiczna? Kolejna po tragedii. Czy nie wiemy,że tacy ludzie się nie zmieniają, ze wypuszczenie takiego zwyrodnialca jest wyrokiem dla jego rodziny. Czytałam ostatnio książkę \"Zbrodnie Josefa Fritzla- analiza faktów\" Marsh i Pancevskiego. To straszna opowieść o konsekwencjach zbagatelizowania przestępstw Fritzla w jego młodości. Pozwalamy trochę na taki stan rzeczy. Nie powinno się kogoś takiego dopuszczać już do jego rodziny, a on sobie wyszedł po prostu z więzienia i mógł robić co chciał.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź

Aktualności - Środowisko